Niepe?nosprawny nie znaczy gorszy

Cooltura równych szans w Romano Atmo 51

 

Po ponad pó?rocznym okresie realizacji projektu Cooltura równych szans, wspó?finansowanego ze ?rodków Unii Europejskiej w ramach Europejskiego Funduszu Spo?ecznego, mo?na powiedzie? jedno – pieni?dze europejskie nie posz?y na marne. Projekt ten jest trzecim realizowanym przez nasze stowarzyszenie zadaniem, w ramach którego bezrobotni, a teraz tak?e niepe?nosprawni Romowie uczestnicz? w organizowanych sta?ach. Trzecia edycja tym ró?ni si? od pozosta?ych, ?e teraz to w?a?nie osoby niepe?nosprawne otrzyma?y szans? na jakikolwiek „ruch” na rynku pracy.

Romowie niepe?nosprawni maj? ci??sza sytuacj? na rynku pracy, ani?eli ich zdrowi rodacy. Cho? nawet Ci drudzy maj? ogromne problemy ze znalezieniem jakiegokolwiek zaj?cia. G?ówn? barier? w przypadku jednych i drugich jest oczywi?cie brak wykszta?cenia, które w dobie konkurencyjnej gospodarki jest kart? przetargow? dla wielu pracowników. Cz?sto osoby bez wykszta?cenia nie maj? szans na podj?cie prac fizycznych organizowanych przez biura pracy, gdy? nawet tam wymagane jest minimum wykszta?cenie podstawowe. Prawa jakimi rz?dzi si? obecny rynek pracy, pozostaj? bezlitosne dla takich w?a?nie osób. Brak wykszta?cenia i do?wiadczenia, a co za tym idzie brak pracy, staj? si? przyczyn? zagubienia, frustracji i bezradno?ci tych ludzi.

Realizacja projektu ma na celu aktywizacj? minimum 40 niepe?nosprawnych Romów z terenu ca?ej Polski. W tej chwili liczba naszych beneficjentów przekroczy?a wymagany wska?nik, co jest oznak? ch?ci i determinacji tych osób w podejmowaniu jakichkolwiek dzia?a? na rzecz poprawy swoich warunków bytowych. Rzecz? oczywist? jest, ?e gdy nie ma pieni?dzy, nie ma nic. Stypendium wyp?acane w ramach odbywania sta?u pozwala tym osobom cho? po cz??ci pokry? bie??ce, a cz?sto równie? zaleg?e zobowi?zania. Ale warunek jest jeden, trzeba pracowa?.

W przeci?gu pó? roku zdarza?y si? ró?ne sytuacje, ale musz? przyzna?, ?e to w?a?nie w tej edycji Romowie s? najbardziej zdeterminowani i ch?tni do pracy. My?l?, ?e jest to uwarunkowane w?a?nie tym, ?e dopiero teraz te osoby otrzyma?y szans? na wykazanie si? jako solidni pracownicy. Spora liczba tych osób po raz pierwszy podj??a jakiekolwiek zatrudnienie. Dla wielu z nich by? to pierwszy kontakt z pracodawc? i innymi wspó?pracownikami. Cho? pocz?tki nie by?y ?atwe, to nieraz ju? zdarza?o mi si? us?ysze?, jak bardzo zadowoleni s? ci ludzie. Oprócz korzy?ci, jakie daje im z odbywania sta?u zastrzyk finansowy w postaci stypendium, bardzo cz?sto podkre?laj? w?a?nie kontakty z innymi lud?mi. Na dalszy plan schodzi obowi?zek codziennego chodzenia do pracy, liczy si? to, ?e mog? „wyj??” do ludzi.

Cz?ste kontakty ze sta?ystami i pracodawcami pozwalaj? wysnu? pewne wnioski i oceni? racjonalno?? prowadzenia i finansowania takich projektów. S?ysz? nieraz zarzuty dotycz?ce tego, ?e ?rodki przeznaczone na takie inicjatywy s? po prostu marnotrawione. Jednak w przypadku tej grupy beneficjentów dochodz? do wniosku, ?e tak nie jest. Chocia? trudno by by?o, aby w grupie kilkudziesi?ciu osób nie znalaz?a si? taka, której mo?na co? zarzuci?. Jednak w przypadku beneficjentów tego zadania s? to sporadyczne przypadki. Nikt nie jest idealny. Wi?c tym bardziej nie mo?na skre?la? osób, które np. po czterdziestu latach po raz pierwszy wchodz? na rynek pracy. To jest naprawd? wyczyn godny podziwu, zw?aszcza dzisiaj, gdzie ludzka zawi??, pod?o?? i zgry?liwo?? pojawia si? na ka?dym kroku.

Bardzo cz?sto zdarzaj? si? momenty, które dodaj? skrzyde? w tej pracy. Na przyk?ad takie, kiedy pracodawca dzwoni, aby pochwali? sta?yst?. S? nawet takie osoby, wobec których pracodawca wyrazi? ch?? zatrudnienia po zako?czeniu sta?u. To s? sytuacje, które utwierdzaj? mnie w przekonaniu, ?e warto podejmowa? si? realizacji takich zada?. S? trudne w realizacji, to fakt. Ci??ko jest prowadzi? wszystkie sprawy, zw?aszcza formalne (umowy) na odleg?o??. Cz?sto osoby te maj? problemy z wype?nianiem dokumentów, trzeba telefonicznie krok po kroku je uzupe?nia?. Wymaga to du?o czasu, no i cierpliwo?ci. Wi?kszo?? formalno?ci za?atwiana jest telefonicznie g?ównie z tego powodu, ?e sta?y?ci odbywaj? sta?e w ca?ej Polsce. Ale przy dobrej organizacji wszystko da si? zrobi?.

Po siedmiu miesi?cach organizacji sta?y uwa?am, ?e ta forma pomocy dla niepe?nosprawnych Romów by?a ?wietnym pomys?em. Cho? wspó?praca czasami nie nale?y do naj?atwiejszych z racji tego, ?e s? to osoby niepe?nosprawne, to musz? przyzna?, ?e chyba lepiej mi si? wspó?pracuje w?a?nie z tymi lud?mi. Po prostu widz? ich ch?? i zadowolenie z tego, ?e kto? wyci?gn?? do nich r?k?. To dotyczy  nie tylko niepe?nosprawnych Romów. Zauwa?y?am bowiem pewn? zale?no??, a mianowicie to, ?e w?a?nie osoby z pewnymi dysfunkcjami, bardzo cz?sto odpychane i marginalizowane, potrafi? najbardziej si? otworzy? i okaza? serce. I nie chodzi tu o okazywanie wdzi?czno?ci za pomoc, cho? ta bardzo cz?sto si? pojawia. Ale w?a?nie o t? motywacj? i o zapa?, który powinien towarzyszy? ka?demu z nas.

Musz? powiedzie?, ?e niejeden z nas móg?by si? wiele nauczy? od naszych beneficjentów. Przede wszystkim pokory, szacunku dla innych i umiej?tno?ci radzenia sobie z trudami ?ycia. ?yczy?abym sobie, aby wszyscy nasi sta?y?ci mogli podj?? prac? po zako?czeniu sta?u. Cho? to nie jest mo?liwe, b?d? jednak trzyma? kciuki, bo zdecydowanej wi?kszo?ci z nich to si? po prostu nale?y.